"Kleine Madchen"

wystawa zbiorowa: Basia Bańda, Olga Lubacz, Kuba Dąbrowski, Monika Zawadzka, Ania Zmysłowska, Ivo Nikić, Piotr Kopik, Karol Radziszewski, Mamastudio Janek Mioduszewski, Woronika Borgosz

kuratorzy: szu szu

(kwiecień 2006, festiwal Terra Polska 2, Galerie am Kino, Kulturbrauerei, Berlin, Niemcy)

Wystawa „Małe dziewczynki”, którą przygotowaliśmy specjalnie na festiwal Terrapolska to pokaz prac kilkunastu zaproszonych przez nas młodych polskich artystów, którzy odpowiedzieli na zaproponowane przez nas hasło. Dla nas samych temat ten był wyzwaniem, kolejny raz staraliśmy się zaskoczyć samych siebie. W tym projekcie trzech dorosłych artystów-kuratorów próbowało odpowiedzieć na całkowicie obcy im temat. Był to pewnego rodzaju eksperyment, kuszący eksperyment.

„Małe dziewczynki” wywołują różne skojarzenia. Podejście do tematu zaproszonych artystów jest dalekie od sztampowych klisz popkulturowych. Jednym z pojawiających się motywów jest w sumie problem postępującej infantylizacji kultury, jednak nie został tu pokazany dosłownie.

Niektóre prace mają wręcz charakter intymny, bezpośrednio odnoszący się do biografii osobistej autorów, do ich dzieciństwa. Olga Lubacz przygotowała prace „Kim chciałabyś być w przeszłości?”. Ten obiekt-pudełko przenosi nas bezpośrednio w okres kiedy artystka była małą dziewczynką. Mała dziewczynka zbiera skarby do pudełka, wierzy w ich moc, chroni przed zgubieniem, wyobraża sobie związane z nimi historie. Na wewnętrznych ściankach pudełka namalowane są widoki-wnętrza z marzeń i zabaw dziewczynki. Na dnie namalowane skarby – przedmioty, które zbierane przez dziewczynkę oglądane i dotykane setki razy, pomagały znaleźć się w wymyślonych miejscach. W pudełku widać wymyślone miejsca i realne przedmioty z dzieciństwa. Jedne i drugie stały się płaskimi obrazami - jak pamięć. Izba w polskiej XIX-wiecznej chacie, wnętrze pałacowe, kuchnia z powojennej Ameryki, wnętrze cygańskiego wozu. Większość jej dziecięcych historii rozgrywała się w przeszłości, w jakiejś starodawnej scenerii. Artystka stawała się na chwilę mieszkańcem wymyślonego lub zobaczonego na zdjęciu czy w filmie wnętrza.

Ta sielankowa, miejscami bajkowa aura kontrastuje z inną pracą na wystawie, aczkolwiek również odnoszącą się do bardzo osobistych doświadczeń z dzieciństwa. Anna Zmysłowska również próbowała cofnąć się pamięcią w okres kiedy była mała dziewczynką. Wśród wielu mniej lub bardziej mglistych wspomnień jedno wyraźnie dominowało, niepokojąco zapadło w jej świadomości. Była to śmierć jej ojca. Instalacja “04.02.1982 ” pokazuje w założeniu artystki znaczenie śmierci w życiu dziecka. Niewielka czarna trumna wyłożona wewnątrz różowym „słodkim” aksamitem, to próba spojrzenia od wewnątrz, oczami małej dziewczynki. Silny kontrast pomiędzy niewinnością a nieprzewidywalną śmiercią. Artystka wykonując specjalną trumnę dla siebie samej w wieku, kiedy straciła ojca, ukazuje tragiczną stronę życia wielu małych dziewczynek, które zetknęły się z podobną tragedią. Śmierć umiejscowiona pomiędzy różowymi sukienkami a lalkami Barbie jest bardziej niż ciężka do zaakceptowania. Dzień śmierci w życiu małej dziewczynki jest dniem straty i wielkich zmian.

Świat małych dziewczynek ma swoje sekretne zapisy. Dziewczynki rysują swoje marzenia, wyobrażenia. Zapisują różne tajemnice. Prowadzą zeszyty, w których mozolnie szkicują królewny, królewiczów, projekty sukienek dla swoich lalek, wymarzone stroje dla siebie. Takie zeszyty odzwierciedlają cały świat dziewczęcej wyobraźni, ich nieraz infantylne, nieraz zaskakujące historyjki. Karol Radziszewski też miał taki zeszyt kiedy był mały. Też bawił się lalkami Barbie i projektował dla nich balowe kreacje. W tamtym okresie dziewczęca wrażliwość małego chłopca, infantylne maskotki i „dziewczyńskie” zabawy, w jakimś sensie były tematem tabu (tajemnicą nieujawnianą wśród rówieśników). Chłopcy powinni przecież interesować się innymi sprawami. Projekt artysty to zestaw wydruków z zeskanowanymi stronami zeszytów z okresu jego dzieciństwa oraz zdjęć które robił swoim zabawkom.

Myśląc o małych dziewczynkach, zastanawiamy się często ile właściwie mają lat? Do kiedy są „małe”? Niektórzy artyści postanowili spojrzeć na dorosłe kobiety, dziewczyny, w kontekście ich ciągłego „bycia małą dziewczynką”.

Kuba Dąbrowski zrealizował prosty dokumentalny projekt. Różne ciekawe życiowe historie. Jego film to statyczne (skomponowane na zasadzie fotograficznych kadrów) ujęcia, którym towarzyszą nagrane „dziewczyńskie” rozmowy. Przewrotnie ilustrują przesunięty w czasie okres dojrzewania. Dzisiaj znacznie później stajemy się dorosłymi, mając dwadzieścia pare lat, borykamy się z problemami 18-latków.Wszyscy znamy te mieszkające z rodzicami, intelektualizujące, wiecznie czujące się źle i nie robiące nic dziewczęta. Pokoje, zakupy, wyjścia, mądre książki i mądre filmy, pomaganie sobie, Tori Amos, plany, spięcia.

Piotr Kopik także podjął problem „małej dziewczynki” ukrytej w dorosłej kobiecie. Jednak nie o spóźnione dojrzewanie tu chodzi, a o zupełną dziecinność. „Jawryń” - coś takiego mówi w kółko jedna z dwóch bohaterek jego filmu. To efekt zabawy materiałem filmowym, jakieś odwrócone, pocięte słowo. To słowo pojawia się także na obrazie napisane w stylu infantylnego graffiti. Właściwie niczemu nie służy, nic nie znaczy, zupełna dziecinada. Artysta dziecinnie i infantylnie spróbował popatrzeć na dorosłe dziewczyny/kobiety, ale i tej dziecinności u nich poszukać. Akurat te dwie sportretowane przyjaciółki mają te cechy w sobie, dlatego zostały wybrane do tej „zabawy”, którą Kopik opatrzył słowem „Jawryń”.

Bohaterką obrazów Basi Bańdy jest specyficznie i uroczo dziecinna młoda kobieta, która właściwie opętana jest swoimi przygodami męsko-damskimi. Seksualność, intymność, fizjologia, komplikacje wspólnych relacji, a także, i co może najważniejsze, dominacja męskości nad uległą kobiecością, o tym jest ta sztuka. Poprzez zabawną, naiwną i rozerotyzowaną estetykę Basia stawia się w roli wymarzonej „ofiary” męskiego porządku rzeczy. Jednocześnie nie zgadza się na ten porządek, a z prac wyłania się rozpacz, którą ta założona dziecinność pozwala łatwiej „przełknąć”.

„Małe dziewczynki” to także hasło, punkt wyjścia do własnych, czasem mrocznych fantazji i interpretacji mniej bezpośrednich. Pokazywany na wystawie cykl obrazów Ivo Nikicia dotyczy osoby zafascynowanej postacią małej dziewczynki. Dziewczynka pojawiająca się na ekranie nie odgrywa najważniejszej roli. Została „wypatrzona”. W całym cyklu chodzi o afmosferę jaka wytworzyła się po zakończeniu filmu, kiedy pojawiają się napisy końcowe. Osoba oglądająca film za wszelką cenę próbuje poznać imię ulubionej postaci. Jest to utrudnione z powodu nieostrego i zanikającego obrazu telewizyjnego. Napisy stają się nieczytelne, zlewają się ze sobą. Obrazy pokazują obsesję, odczucie natręctwa domyślnego głównego bohatera, którym się stajemy i z „nosem przytkniętym do ekranu” próbujemy odczytać imię dziewczynki. Czy się uda? Niewiadomo.

Monika zawadzka, autorka identyfikacji wizualnej całej wystawy, do tematu podeszła na zasadzie swobodnych skojarzeń. Dziewczynki z głowami-jajami. Jajko to metafora dzieci chronionych od świata zewnętrznego, co czyni je trochę takimi „ufoludkami”. Jajko to także klasyczny symbol początku życia.

Zaproszony przez nas Janek Mioduszewski, zaprosił z kolei do współpracy Weronikę Borgosz, która wcześniej w sowim malarstwie zastanawiała się już nad tematem małych dziewczynek. Wspólnie postanowili zaaranżować „mini galerię” dla małego widza. Ich wspólne obrazy przeznaczone do tej przestrzeni właściwie traktują o procesie ich współpracy, o tym jak Weronika pomagała Jankowi wchodzić w świat małych dziewczynek.

Doskonałym zamknięciem (albo otwarciem) całego projektu jest realizacja Mamastudio. Postanowili zająć się tzw. „brandingiem” słynnej w latach siedemdziesiątych w Polsce Pyzy, bohaterki kreskówki „Pyza na polskich dróżkach”. Wiejska, przaśna i ciekawa świata dziewczynka stale podróżuje. Na wystawie zobaczymy ją w dużej szmacianej wersji, zobaczymy orginalny film, plakaty, naklejki, kolorowanki. Pyza zostanie poddana współczesnej popowej obróbce i zostanie wypromowana.